Przewędrowałem wiele krain w poszukiwaniu utraconych ziem, z których wygnały mnie narodziny na tamtym świecie, szukając także istot mi podobnych Bernard Shaw
Kategorie: Wszystkie | Książki | Zdjęcia
RSS
piątek, 11 grudnia 2009
RÓŻA SEWASTOPOLA Katharine McMahon

 

 

Czekałam na tę książkę. XIX wiek, romans, zapach prochu- wszystko mi pasuje. Tylko zawsze czai się ten chochlik w głowie, który podpowiada ze może ta Pani McMahon z tym całym dobrodziejstwem sobie nie poradzi?

 

Epoka wiktoriańska ze swymi ciasnymi gorsetami, konwenansami, dumą z brytyjskiego imperium miała także swoją odległą wojnę na której angielski żołnierz mógł się wykazać. Była możliwość zdobycia sławy a nawet orderu  lub z większym prawdopodobieństwem stania  się  inwalidą lub oddania swego życia za sprawę o której mało miało się pojęcia ale honor wymagał obecności Brytyjczyków.Wojna Krymska niewątpliwie stwarzała możliwości na zmiany.

 

Właśnie przeddzień przystąpienia do niej spoglądamy na dom Marielli Lingwood. Uporządkowanej panny, z niezbyt bogatego ale zasobnego we wszystko domu. Mariella to odbicie ówczesnej kobiety, ściśniętej w zasadach które jej wpajano od dziecka, nadwrażliwej, całkowicie podporządkowanej swojej rodzinie, obawiająca się nieznanego dla niej świata zewnętrznego, odnajdującej spokój w domowym zaciszu z igłą i nitką w ręku. Właśnie z tych powodów jej kuzynka Rosa Barr budziła w niej niepokój, strach i  fascynację. Rosa chciała nieustannie wszystko wokół siebie zmieniać, ciągle była w ruchu, wszystkiego była ciekawa, żyła ideałami. Pragnęła być przede wszystkim kobietą użyteczną dla społeczeństwa i mimo przeszkód ruszyła na wojnę by opiekować się rannymi żołnierzami.  Były to dla Marielli sprawy całkowicie niezrozumiałe, toczące się poza jej percepcją. Zapewne w ogóle nie zwracałaby uwagi na to co dzieje się na dalekim dla niej Wschodzie, gdyby jej narzeczony Henry Tawell oraz jej kuzynka Rosa nie trafili w tę zawieruchę. I to kłopoty z Henrym oraz tajemnicze zniknięcie Rosy pchnęły ją, niespodziewanie dla niej samej, na Krym.

McMahon skorzystała z okazji by całkowicie przewrócić  posegregowane z taką pieczołowitością życie młodej Angielki.  Mariella  dopiero tak daleko od domu porządkuje relacje osób jej najbliższych, zaczyna spoglądać na świat takim jakim jest.Nieustannie ściga wspomnienie Rosy, która rozpłynęła się na wzgórzach Sewastopola.

Jeśli spodziewaliście się że jest to wielkie epickie dzieło, to Was rozczaruje. W tej płaszczyźnie autorka sobie nie radzi. Niewątpliwie dobrze przestudiowane wydarzenia tamtego okresu. Odnajduje tu pewne ciekawe połączenie odpowiedzialności za klęski wojenne i  osobiste głównej bohaterki w osobie dr. Henry Tawella. To właśnie nieodpowiednie przygotowania a potem opieka medyczna w dużej mierze przyczyniła się do śmierci wielu żołnierzy podczas tamtej wojny. Niewierność tego męskiego ideału, jakim był dla Rosy Henry, pcha ją do czynów wykraczających poza przyjęte konwenanse.

Ta powieść jest po trosze jak jej główna bohaterka, toczącą się opowieścią niczego głębiej nie dotykającą. McMahon nie wykorzystała także możliwości realistycznego tła dla swoich postaci. Miałam ograniczone zaufanie do tego co czytam, jeśli bohaterom było np. zimno, to troche przekornie przyznaje, zastanawiam się czy aby na pewno. I zgadzam się z opinią, którą gdzieś wcześniej przeczytałam na temat tej książki, bo ta myśl mi towarzyszyła podczas tej lektury- to wspaniały materiał dla zdolnego scenarzysty. Dodać trochę więcej emocji, z płaskich papierowych bohaterów ulepić żyjących i czujących ludzi i przepis na dobry film gotowy. Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym nie przyznała się że z wielkim zainteresowanie śledziłam poczynania Marielli.  No i wielki plus dla autorki że mnie jednak zaskoczyła, może nie samą fabułą ale punktem ciężkości w osobie bohaterów. Zdecydowanie warto było zarwać noc, by odkryć co się stało z piękną Rosą w dalekim Sewastopolu.

 

Autor: Katharine McMahon
Wydawnictwo: INSIGNIS
Liczba stron:432
Rok wydania:2009
Moja ocena:
14:28, martan07
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 grudnia 2009
PASJA ŻYCIA Irving Stone

 

 

 

Bardziej z kronikarskiego obowiązku, bo sama notka niewiele wnosi ponieważ…

 

Niestety poległam na „Pasji życia”. To znaczy gdzieś około połowy powieści już nie dałam rady i zakończyłam na razie przygodę z tą książką. Mając w pamięci wszystkie entuzjastyczne recenzje, mam ogromne podejrzenia że nie był to dla mnie czas na czytanie takiej powieści. Problemy Vicenta nakładające się na moje własne, tworzyły niebezpieczną mieszankę nie do przebrnięcia. Dziwi mnie to tym bardziej że lubię biografie, szczególnie artystów. Cóż nie tym razem.

Dlatego odpuszczę sobie krytyczne uwagi w kierunku Irvinga, które towarzyszyły mi lekturze.

13:01, martan07
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 grudnia 2009
Nie porzuciłam, nie zapomniałam

Nie porzuciłam, nie zapomniałam, ale życie mnie dogoniło i opuściłam na pewien czas mój blog. Bardzo mnie cieszą te nieudolne notki na temat wrażeń które mi towarzyszą. To materia tak ulotna, że ślad w postaci wpisu jest zawsze cudownym powrotem. Nie chce z tego rezygnować , choć nie ufam w tym momencie sobie i swojemu osądowi, ale to także zatrzymanie tej chwili.

Mało czytałam nie tylko z braku czasu ale braku skupienia i przełamania rzeczywistości.  Szukam emocji , nie odnajduje ich w książkach po które sięgam.  Ale poluje na nie nadal. Jak dobrze że tylu moli książkowych dzieli się wrażeniami ze swoich lektur, dzięki Wam za to.

 

Oboje szukali w książkach czegoś podniecającego, jak czynią to zawsze najlepsi czytelnicy; oboje znajdowali w wielu sławnych dziełach pretensjonalność, nudę i dezinformującą płytkość. Vladimir Nabokov, “Ada albo Żar. Kronika rodzinna”, s. 164

23:24, martan07
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 07 września 2009
BBC drama, czyli szelest sukni czar

Nadszedł taki czas, że więcej oglądam filmów niż czytam książek, to nie znaczy że w ogóle nic nie czytam, recenzje jednak pojawią się później.

 

Miałam to szczęście że w ciągu tygodnia obejrzałam aż trzy produkcje BBC. Filmy kostiumowe realizowane przez tą angielską stację zawsze są dobrej próby. Jeśli ktoś lubi szelest sukien, piękno wnętrz i niebanalne historie w doskonałej obsadzie aktorskiej nie zawiedzie się. Serdecznie polecam wszystkie trzy obrazy, choć jak zwykle nie powstrzymam się przed kilkoma krytycznymi uwagami.

MŁODA WIKTORIA

 

Królowa Victoria, najdłużej panująca monarchini w historii Wielkiej Brytanii ostatnio nie jest ulubienicą filmowców, dlatego trzeba docenić że poświęcono aż 100 min, wyłącznie młodości królowej. Dało to możliwość przybliżenia widzom burzliwych początków panowania Victorii, genezy objęcia przez nią tronu oraz jej miłości do księcia Alberta. Film nie odbiega od schematów typowych dla biografii postaci historycznych, lecz trzeba przyznać że całość : muzyka, zdjęcia i gra aktorska są na bardzo dobrym poziomie. Nie porwał mnie ten obraz ale z wielką przyjemnością obejrzałam. Chciałabym aby bohaterowie mieli więcej życia w sobie, ale cóż może to epoka naznaczona tak mocno konwenansami ograniczała w dużej mierze emocje.

 

KSIĘŻNA

 

 

„Księżna” to następny obraz z przepięknymi kostiumami, fryzurami, wnętrzami ,zdjęciami, świetnie osadzony w epoce. Opowieść o Georgianie Spencer, księżnej Devonshire, pięknej bogatej, uwielbianej przez socjetę i lud angielski ale ogromnie nieszczęśliwej w swym małżeństwie. W filmie pada kwestia że cała Anglia kocha Georgianę, oprócz jej męża. Ponieważ księżna jest krewną w bezpośredniej linii księżnej Diany Spencer, nasuwają się niewątpliwie porównania pomiędzy tymi dwoma kobietami których dzieliły ponad dwie epoki.

„Księżna” , choć były na to warunki, nie jest ilustracją budzącej się samoświadomości kobiet. Po wszystkich tematach dotykających większego znaczenia ówczesnych dam w życiu publicznym i ich praw, scenarzysta prześlizgnął się, zgrabnie na plan pierwszy wysuwają się nieszczęścia  i uczuciowe zawirowania Georgiany. Choć nie czytałam książki Amandy Forman "Georgiana, Duchess of Devonshire", na podstawie której powstał scenariusz, to mam przeczucie że kładzie ona, równie silny nacisk na działalność którą prowadziła Księżna  Devonshire. To właśnie poszukiwania nowych ideałów, zaangażowanie w życie polityczne, wyróżniało ją spośród wielu arystokratów tamtej epoki. Ostatecznie jednak przegrała i podporządkowała się światu w którym przyszło jej żyć.

 

Keirze Knightley powierzono rolę tytułowej bohaterki, nie do końca był to szczęśliwy wybór, ale mimo wszystko uważam że aktorsko dość dobrze sobie poradziła. Na tyle dobrze, że przyćmiła lekko Ralph'a Fiennes'a, jej filmowego męża.

 

DANIEL DERONDA

 

Gwendolen Harleth ma wszystkie atuty które pozwalają jej marzyć o dobrym zamążpójściu. Jest wykształcona, piękna i inteligentna i przebojowa, umie postawić przed sobą priorytety którymi będzie się kierowała w życiu, jednym z nich jest dewiza „że nigdy nie będzie biedna”.  Kiedy jej rodzina popada w kłopoty finansowe, decyduje się na  ślub z jednym z  bogatszych ludzi w okolicy, wiedząc o tym że Grandcourt, jej przyszły mąż, ma zobowiązania wobec innej kobiety. Szybko dokonuje odkrycia że jej małżonek jest zimny i wyrachowany a ona sama ma służyć jako ozdoba domu całkowicie podporządkowana woli swego Pana. Swoim rozczarowaniem, rozterkami i strachem dzieli się z Danielem Derondą, którego uważa za swojego jedynego przyjaciela. Daniel ogromnie zafascynowany osobą Gwendolen, jest w stanie zrobić dla niej wiele, pragnie pomóc, służyć jej oparciem. To dżentelmen w każdym calu, który nieoczekiwanie dla samego siebie staje się opiekunem innej kobiety, młodej żydówki Mirah Lapidoth którą ratuje przed samobójstwem. Sprawy zaczynają się coraz bardziej komplikować. W Mirah zakochuje się jego najlepszy przyjaciel, Gwendolen jest coraz bardziej przerażona swoimi relacjami z mężem i pragnie zapewnień Daniela że w krytycznej sytuacji ten pomoże jej. Sam Deronda, człowiek bez pozycji, wychowanek w domu sir Mallingera, dowiaduje się nowych rzeczy o swoim pochodzeniu.

 

Trzeci film to ekranizacja powieści George Eliot „Daniel Deronda” Jest to miniserial na który składają się trzy odcinki. Przyznaje że spośród tych obrazów o których jest tutaj mowa, to właśnie „Daniel Deronda” zrobił na mnie największe wrażenie. I to nie tylko świetna gra aktorska, podobnie doskonała część wizualna jak w poprzednich filmach, ale głównym atutem jest poruszająca fabuła. Doskonałe studium postaci, ich relacji, przemian jakie w nich zachodzą. To opowieść o poszukiwaniu samego siebie, swojego miejsca i przeznaczenia i choć streszczenie fabuły może brzmieć jak harlequine, zapewniam Was że nim nie jest, a to co najlepsze w tym filmie to brak schematów i element zaskoczenia.

 

 

 

00:05, martan07
Link Komentarze (5) »
wtorek, 04 sierpnia 2009
BALTAZAR I BLIMUNDA Jose Saramago

 

To moja pierwsza lektura obejmująca Projekt Nobliści, ale tak naprawdę inspiracją do sięgnięcia właśnie po ten tytuł była ta recenzja na blogu Buvljak

Przez całą książkę musiałam siebie samą upominać „To nie średniowiecze, to XVIII wiek”. Wyobraźnia jednak płatała mi figla a Saramago nie pomagał i mentalnie kierował w wieki dawne.

Portugalska rodzina królewska z niecierpliwością oczekuje potomka. Król w tej intencji składa śluby dotyczące wybudowaniu klasztoru i katedry jeśli Bóg pobłogosławi go potomstwem. Osiem miesięcy później na świat przychodzi księżniczka Maria Barbara i to za jej sprawą rusza budowa największej świątyni w Portugalii. Wydarzenie jakim jest wznoszenie katedry w Mafrze, jest częścią składową życia wszystkich obywateli. Jeśli nawet osobiście nie odczuwają trudów pracy, to przedsięwzięcie jest tak duże, że finansowo państwo staje się niewydolne.

Baltazar, jest jednym z tysięcy robotników pracujących przy wznoszeniu monumentalnej budowli. Wraz z Blimundą mieszkają w Mafrze. Ich zwyczajne z pozoru życie, cementuje nadzwyczajny związek oraz tajemnica budowy maszyny latającej. Ksiądz Wawrzyniec zaszczepił w nich entuzjazm związany z lataniem, udzielił niezbędnych rad jak maszyna ma wyglądać i w trójkę próbują powołać do życia „Latającego ptaka”. Ale nie jest prosto budować maszynę unoszącą się w przestworza jeśli jest się pionierem latania, a dodatkowo w każdej chwili można znaleźć się w centrum zainteresowania inkwizycji.

 

Niewątpliwie głównym bohaterem tej powieści jest katedra, to ona implikuje większość zdarzeń dotyczących wiodących postaci, jeśli nie bezpośrednio to staje się ich tłem. Może właśnie wątki dotyczące katedry i klasztoru, wszechobecnej w powieści religii, jakiejś totalnej niemocy społeczeństwa, szalejącej inkwizycji , wszechwładzy króla, spychały moją świadomość w średniowiecze. Myślę że jednak nie zmieniało to mojego odbioru głównych myśli autora.

 

Saramago stawia naprzeciw siebie dwie odmienne pary: królewską i tytułowych bohaterów. Ale jakże różne jest życie i ciele tych ludzi. Król Jan V bogaty rozkapryszony, rozpustny i nieobliczalny w swoich zachciankach i jego żona pobożna, poddająca się biegowi wydarzeń kobieta z zimnego kraju. Celem dla nich w życiu jest wypełnienie swych królewskich obowiązków, ceremoniałów, żyją jednak nie ze sobą ale obok siebie. Chciałoby się wprost napisać, bogaci ale nieszczęśliwi.

Zupełnie inny związek jest pomiędzy Baltazarem i Blimundą. To prawda że ubodzy, to prawda że doświadczeni przez los, On stracił rękę na wojnie, Ona żyje z piętnem córki czarownicy, ale mają siebie. Nie tylko rozumieją się bez słów, nie tylko ich uczucie trwa niezmiennie wiele lat, ale są zjednoczeni w swoich marzeniach o latającej maszynie.

Saramago jest pisarzem który oczekuje od czytelnika uwagi. Nie można śledzić tej powieści, rozpraszając się co chwila. Brak wyodrębnionych dialogów, czyli obecność ich w ciągłym tekście, zmusza do zwiększonej czujności podczas lektury. Także pojawiające się liczne dygresje i dygresje od dygresji, a pomiędzy nimi rozważania natury filozoficznej, mogą wybić z głównego wątku. Jednak skupienie uwagi, podążanie za myślą autora, jest jak najbardziej wynagrodzone wieloma bardzo udanymi opisami, przemyśleniami, spostrzeżeniami. To co zrobiło na mnie duże wrażenie to sposób narracji: z rezerwą, ironiczny, a jednocześnie dotykający najważniejszych spraw. Jedną z nich jest obecność kleru i Boga, w życiu Portugalczyków. Autor sięga po przerysowania i karykaturę tego co się dzieje wokół religii. Początkowo jest to nawet zabawne, w miarę przewracania następnych kartek, staje się jasne że pisarz ma na tym punkcie po prostu lekką paranoję

Nie zmienia to faktu że „Baltazar i Blimunda” są lekturą wartą przeczytania, zebrania kilku myśli natury uniwersalnej, zastanowienia się nad naszym własnym żywotem, i nad tym jak wiele w naszym życiu zależy od tak niewielu.

 

Album z fotografiami Katedry w Mafrze

Autor: Jose Saramago
Wydawnictwo:Wydawniczy REBIS
Liczba stron:310
Rok wydania:1999
Moja ocena:
niedziela, 02 sierpnia 2009
Motyle

Codzeinnie na porannym spacerze z psem, mijam całe gromady motyli. Dzisiaj kilka z nich udało się zatrzymać w kadrze.

Bielinek kapustnik

 

Czerwończyk uroczek

Czerwończyk nieparek

Czerwończyk żarek

Listkowiec cytrynek

 

Modraszek Ikar

 

Przystojnik trawnik

 

Przystojnik jurtina

Rusałka ceik

 

Rusałka osetnik

Rusałka pawik

Rusałka pokrzywnik

Strzępotek ruczajnik

Nocny motyl- niezidentyfikowany

wtorek, 28 lipca 2009
Projekt Nobliści

PROJEKT NOBLIŚCI

 

Postanowiałam wziąć udział w wyzwaniu związanymi z Noblistami. Część autorów i tak było już na moim celowniku, więc tym chętniej dołączyłam do Projektu Nobliści.

 

Oto lista lauretów Nagrody Nobla, na czerwono zaznaczeni Ci pisarze i poeci z którymi miałam już przyjemność

1901 Sully Prudhomme, Francja
1902, Theodor Mommsen, Niemcy
1903 Bjornstherne Bjornson, Norwegia
1904 Frédéric Mistral, Francja
José Echegaray, Hiszpania
1905 Henryk Sienkiewicz, Polska
("Krzyżacy", "W pustyni i w puszczy", "Quo vadis?", cała trylogia, nowele)

1906 Giosuè Carducci, Włochy
1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania
1908 Rudolf Eucken, Niemcy
1909 Selma Lagerlöf, Szwecja
1910 Paul Heyse, Niemcy

1911 Maurice Maeterlinck, Belgia
1912 Gerhart Hauptmann, Niemcy
1913 Rabindranath Tagore, Indie
1914 ------
1915 Romain Rolland, Francja
1916 Verber von Heidenstam, Szwecja
1917 Karl Gjellerup, Dania
Henrik Pontoppidan, Dania
1918 ------
1919 Carl Spitteler, Szwajcaria
1920 Knut Hamsun, Norwegia(Błogosławieństwo ziemi.)


1921 Anatole France, Francja
1922 Jacinto Benavente, Hiszpania
1923 William Butler Yeats, Irlandia

1924 Władysław Reymont, Polska("Chłopi")

1925 George Bernard Shaw, Irlandia

1926 Grazia Deledda, Włochy

1927 Henri Bergson, Francja

1928 Sigrid Undset, Norwegia(Krystyna córka Lavransa)
1929 Thomas Mann, Niemcy (Czrodziejska Góra)

1930 Sinclair Lewis, USA
1931 Erik Axel Karlfeldt, Szwecja
1932 John Galsworthy, Wlk. Brytania(„Saga rodu Forsythów”)
1933 Iwan Bunin, ZSRR
1934 Luigi Pirandello, Włochy
1935 -----
1936 Eugene O'Neill, USA
1937 Roger Marin du Gard, Francja
1938 Pearl S. Buck, USA
1939 Frans Eemil Sillanpää, Finlandia
1940 -----

1941 -----
1942 -----
1943 -----
1944 Johannes Vilhem Jensen, Dania
1945 Gabriela Mistral, Chile
1946 Hermann Hesse, Szwajcaria
1947 André Gide, Francja
1948 Thomas Stearns Eliot, Wlk. Brytania
1949 William Faulkner, USA(“Absalomie, Absalomie!”)
1950 Bertrand Russel, Wlk. Brytania

1951 Pär Lagerkvist, Szwecja
1952 Francois Mauriac, Francja
1953 Winston Churchill, Wlk. Brytania
1954 Ernest Hemingway, USA("Stary człowiek i morze", „Komu bije dzwon”)
1955 Halldór Laxness, Islandia
1956 Juan Ramón Jiménez, Hiszpania
1957 Albert Camus, Francja("Dżuma")
1958 Boris Pasternak, Rosja
1959 Salvatore Quasimodo, Włochy
1960 Saint-John Perse, Francja

1961 Ivo Andrić, Jugosławia
1962 John Steinbeck, USA(„Na wschód od Edenu”)
1963 Giorgos Seferis, Grecja
1964 Jean-Paul Sartre, Francja
1965 Michaił Szołochow, ZSRR(„Los człowieka”, "Cichy Don")
1966 Samuel Josef Agnon, Izrael
Nelly Sachs, Szwecja
1967 Miguel Ángel Asturias, Gwatemala
1968 Yasunari Kawabata, Japonia
1969 Samuel Beckett, Irlandia
1970 Aleksander Sołżenicyn, ZSRR(„Archipelag Gułag”)

1971 Pablo Neruda, Chile
1972 Heinrich Böll, Niemcy
1973 Patrick White, Australia
1974 Eyvin Johnson, Szwecja
Harry Martinson, Szwecja
1975 Eugenio Montale, Włochy
1976 Saul Bellow, USA
1977 Vicente Aleixandre, Hiszpania
1978 Isaak Bashevis Singer Polska/USA ("Sztukmistrz z Lublina")
1979 Odysseas Elytis, Grecja
1980 Czesław Miłosz, Polska( poezje,)
1981 Elias Canetti, Wlk. Brytania

1982 Gabriel Garcá Márquez, Kolumbia ("Miłość w czasach zarazy")

1983 William Golding, Wlk. Brytania(Władca much)
1984 Jaroslav Seifert, Czechosłowacja
1985 Claude Simon, Francja
1986 Wole Soyinka, Nigeria
1987 Joseph Brodsky, USA
1988 Nagib Mahfuz, Egipt
1989 Camilo José Cela, Hiszpania
1990 Octavio Paz, Meksyk

1991 Nadine Gordimer, RPA
1992 Derek Walcott, St. Lucia
1993 Toni Morrison, USA
1994 Kenzaburo Oe, Japonia
1995 Seamus Heaney, Irlandia
1996 Wisława Szymborska, Polska
(wiersze)
1997 Dario Fo, Włochy
1998 José Saramago, Portugalia
1999 Günter Grass, Niemcy (Blaszany bębenek)
2000 Gao Xingjian, Francja

2001 V.S. Naipaul, Trynidad i Tobago
2002 Imre Kertész, Węgry
2003 J.M. Coetzee, RPA
2004 Elfriede Jelinek, Austria
2005 Harold Pinter, Wlk. Brytania
2006 Orhan Pamuk, Turcja
2007 Doris Lessing, Wlk. Brytania
2008 Jean-Marie G. le Clézio, Francja

PLANY

Moje plany nie są sprecyzowane, wiem że bardzo bym chciała poznać 4 autorów; Doris Lessing,Orhana Pamuka,Elfriede Jelinek, Ande Gide. Reszta wyborów będzie uzależniona od recenzji które pojawią się po wyzwaniowych lekturach. Nie mam ambicji by poznać wszystkich pisarzy, będę szczęśliwa jeśli w ramach projektu przeczytam choćby kilka nowych nieznanych mi dzieł.

Więcej informacji o Projekcie Nobliści znajdziecie TUTAJ

18:24, martan07
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 lipca 2009
Przewodnik dla moli książkowych

 

 

Ta niewielka książka to podróż w czasie i w przestrzeni.

Jean-Paul Caracalla, znawca i miłośnik dawnego i nowego Paryża, podąża śladami słynnych pisarzy.
Autor prowadzi czytelników trasami ulubionych spacerów Chateaubrianda, Wiktora Hugo, Stendhala, Prousta czy Simenona, opisuje domy i mieszkania pisarzy, a także domy przyjaciół, u których bywali, towarzyszy ich paryskim przeprowadzkom, odkrywając zaskakujące komplikacje uczuciowe, rodzinne czy też finansowe będące przyczyną zmiany adresów.
Poznajemy w ten sposób geniuszy literatury francuskiej od mało oficjalnej strony – codziennych trosk, kłopotów, drobnych intryg, perypetii sentymentalnych, trudności lub sukcesów materialnych – mamy okazję w pewnym sensie zaprzyjaźnić się z nimi, jak z dobrymi znajomymi.


Jean-Paul Caracalla jest autorem licznych książek o Paryżu, a także o historii kolei.
Przez czterdzieści lat pracował w Międzynarodowym Towarzystwie Wagons-Lits. Równocześnie był redaktorem naczelnym czasopisma „La Revue des voyages” , a następnie „Connaissance des voyages”. Obecnie jest redaktorem w Éditions Denoël.

 

W tym roku może uda mi się odwiedzić Francję, niestety Paryż nie jest w planach. Jeśli jednak wybierałabym się tam, myślę że warto pomyśleć o tej pozycji. A oto inna propozycje zwiedzania miast z literaturą u boku.

 

Londyn mekką czytających turystów

"Stolica Wielkiej Brytanii zajęła pierwsze miejsce w rankingu na najlepszy cel podróży szlakiem wielkiej literatury. Lista, ogłoszona przez portal turystyczny TripAdvisor, potwierdza dominację Anglosasów na współczesnym rynku kulturalnym. Paryż, Rzym i Petersburg nie załapały się na podium.

W Londynie urodzili się Geoffrey Chaucer, John Milton, John Keats i H.G. Wells, by wymienic tylko kilka najgłosniejszych nazwisk. Turystycznymi atrakcjami są domy Charlesa Dickensa i Benjamina Johnsona, twórcy wielkiego słownika języka angielskiego. Czytelnicy mogą również zafundowac sobie wycieczkę śladami ulubionych bohaterów na czele z Sherlockiem Holmesem. TripAdvisor nazwał stolicę Zjednoczonego Królestwa "domem literatury którą od tak dawna już znamy i kochamy".

Na drugim miejscu uplasował się Stratford-upon-Avon, gdzie urodził się William Szekspir. Trzecie miejsce przypadło Edynburgowi. Mieszkali tu klasycy literatury popularnej: Arthur Conan Doyle, Robert Louis Stevenson i Walter Scott. Współcześnie tę tradycję kontynuuje J.K. Rowling - "mama" Harry'ego Pottera.

Triumfu Brytyjczyków dopełnia czwarta pozycja Dublina, miasta unieśmiertelnionego przez Jamesa Joyce'a. Kolejne miejsca zajęły Nowy Jork i Concord w stanie Massachusetts. Dawna kulturalna stolica świata, czyli Paryż jest dopiero siódma. Ranking zamykają San Francisco, Rzym i Petersburg (ten ostatni swa sławę na Zachodzie zawdzięcza głównie twórczości Fiodorowi Dostojewskiego).

Anglosaski przechył jest w tego rodzaju zestawieniach rzeczą normalną. Podobnie jak nieobecność Polski. "Atlas literatury" pod redakcją Malcolma Bradbury'ego został przez polskiego wydawcę uzupełniony o rozdział o Mickiewiczu i naszych XX-wiecznych mistrzach pióra. Kompletnego przewodnika, który pozwoliłby fanom krajowej literatury zorganizować wycieczkę tropem ulubionych autorów i bohaterów, nikt w Polsce dotąd nie opublikował."

 

Dziennik, sierpień 2008


 

23:14, martan07
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 lipca 2009
MALOWANY WELON William Somerset Maugham

 

 

Moja historia książki: Po obejrzeniu filmu stwierdziłam że może coś więcej kryje się w słowie pisanym i tak też książka trafiła w moje ręce

 

„Malowany Welon” , to opowieść o małżeństwie Kitty,  Małżeństwie zawartym pośpiesznie, z obawy że młodsza siostra będzie tą która pierwsza wyjdzie za mąż. W połowie lat 30-tych panna z dobrego domu, niezamężna w wieku 25 lat budziła już lekki niepokój staropanieństwa. Ofiarą tego pośpiechu jest Walter, człowiek nieśmiały, zamknięty w sobie ale darzący prawdziwym uczuciem młodą Angielkę. Tuż po ślubie małżonkowie wyruszają do Chin. Kitty szybko się orientuje że jej decyzja była pomyłką i że nie o takim mężu marzyła. Walter jest spokojnym domatorem, unikającym towarzystwa, całkowicie oddany swojej pracy naukowej bakteriologa. Młoda żona szuka pocieszenia u Charliego, zastępcy gubernatora który wydaje jej się uosobieniem wszystkich cech których brakuje Walterowi. Romans wychodzi na światło dzienne. Walter stawia twardy warunek: jeśli Charlie uzyska rozwód i obieca że ożeni się z Kitty on uwolni ją od swojego towarzystwa. Przekonana o wielkim uczuciu jakim darzy ją kochanek, jest pewna że tak właśnie się stanie. Otrzymuje jednak jeden cios, jasny sygnał że Charlie nie ma zamiaru nic zmieniać w swoim życiu, a układ kochanek kochanka najbardziej mu odpowiada. Drugim ciosem jest decyzja Waltera o wyjeździe na prowincje, w obszary gdzie panuje cholera, by tam pomóc opanować zarazę, a żona ma mu w tym wyjeździe towarzyszyć. Młodej Angielce wydaje się że w tym momencie skończyło się już jej życie. Ale dopiero wtedy zaczyna realnie patrzeć na swoje relacje z mężem, rozpoczyna się prawdziwe dojrzewanie Kitty.

 

Cały ciężar powieści jest skupiony na Kitty, celem autora jest abyśmy poznali na tyle dobrze bohaterkę by zrozumieć wagę wszystkich przemian które w niej zachodzą. Tego jak odchodzi ze świata który znała i reguł które wyznawała, odkrywa rzeczy których wcześniej nie dostrzegła. Schemat tych zmian nie jest ani prosty ani jasno nakreślony. Wszystko jest jak w tym wierszu Byssa który dał tytuł tej powieści : malowana zasłona, którą żyjący Życiem zowią. Zasłona powoli odsłania się.

Film może mnie nie zachwycił ale ogromnie mi się podobał, niósł w sobie obietnicę, że książka jest dziełem głębokim, niosącym wiele pytań, że będzie wypełniona emocjami zawieszonymi gdzieś pomiędzy małżonkami. Wszystko jednak jest opisane z wielką rezerwą, tych oczekiwanych emocji w takim natężeniu nie odnalazłam. Rozczarowałam się także bardzo skromnymi informacjami na temat Chin, które są tylko egzotycznym tłem. Równie dobrze powieść mogła by się rozgrywać w każdym innym miejscu na świecie, miejscu które by zapewniały warunek izolacji i wyobcowania.

Nie żałuje jednak że poświęciłam czas tej lekturze, zawsze miałabym poczucie że coś straciłam że jej nie przeczytałam. W taką pułapkę złapał mnie Currant swoim filmem oraz Norton swoją grą.

 

Autor: William Somerset Maugham
Wydawnictwo:Świat Książki
Liczba stron:288
Rok wydania: 2007
Moja ocena:
12:29, martan07
Link Komentarze (4) »
środa, 22 lipca 2009
DOM NA KRAŃCU ŚWIATA Michael Cunningham

 

Mogłam się spodziewać, że literatura które oferuje Cunningham spodoba mi się. Znałam do tej pory „Godziny” i to o zgrozo tylko w wersji filmowej. Obraz bardzo mi się podoba ale zwlekałam z przeczytaniem książki. Przypadek sprawił że to „Dom na krańcu świata” był moim pierwszym spotkaniem z tym autorem.

 

Na historię opowiedzianą w tej książce spoglądamy oczami czterech narratorów. Jonathana- odrobinę przewrażliwionego, inteligentnego chłopaka, żyjącego z nieustająco obawą przed stałym związkiem. Clare- ekscentrycznej trzydziestoparolatki, z powiewem hipisowskiej przeszłości w jej zagmatwanym świecie. Bobbiego- poszukiwacza bezpiecznego domu, wiecznie nieobecnego na granicy rzeczywistości i metafizyki. Oraz Alice, która jest matką Jonathana, kobiety niespełnionej w swoim małżeństwie , obawiającej się wolności.

Co łączy te wszystkie osoby? Skomplikowane relacje które poznajemy na przestrzeni kilkunastu lat. Towarzyszymy nastoletniemu Bobiemu i Jonathanowi w okresie kiedy się poznają. Ich dojrzewanie, wzajemną fascynację możemy oglądać nie tyko z ich własnej perspektywy, ale także obecnej w ich życiu Alice. To daje czytelnikowi niezwykły wgląd w zmiany które zachodzą w bohaterach. Dom rodzinny Bobbiego, prawie nie istnieje, dlatego w niepostrzeżenie dla wszystkich, staje się nim rodzina Jonathana.. Wtapia się w nią by wreszcie zamieszkać na stałe. Przebywa w nim długo, dużo dłużej niż prawowity syn Alice, który wyjeżdża do collegu a potem układa sobie życie w Nowym Yorku. Ta nowa rodzina jednak po latach rozpada się. Alice ze względu na stan zdrowia swojego męża przenosi się do innego Stanu. Opuszczony Bobby szuka wsparcia u Jonathana, rusza do Nowego Yorku.

Jonathanowi wydaje się że poukładał swoje dorosłe życie. Ma dobrą pracę, uciech cielesnych dostarczają mu przygodni spotkani mężczyźni, a stabilizację emocjonalną zapewnia mu Clare, z którą wiąże go niezwykłe duchowe porozumienie. Pojawienie się Bobbiego wprowadza napięcie w małe mieszkanko na Manhatanie. Powstaje trójkąt o przedziwnych relacjach. Clare jest zakochana w Jonathanie , uwodzi Bobbiego , który ją fascynuje ale i staje się uzupełnienie jej przyjaciela. Jonathan jest zazdrosny o Clare, a także czego nie może przyznać przed samym sobą o Bobbiego. Sam Bobby jest najmniej skomplikowaną osobowością , a może najbardziej, kocha z równą siłą i Jonathana i Clare. Uffff. To nie dające się wtłoczyć w żadne schematy trio, podejmuje próbę uporządkowania zagmatwanych relacji i stworzenia prawdziwego domu.

 

Michael Cunningham łamiąc wszelkie schematy dotyczące rodziny, nie chce szokować swoich czytelników. Stawia za to mnóstwo pytań: czym jest tak naprawdę rodzina, kto ją może stworzyć? Czy bycie szczęśliwym razem, jest warte ceny odsunięcia poza nawias społeczny? Czy jesteśmy na tyle silni by dokonywać właściwych wyborów? Czy współczesne społeczeństwo, a raczej społeczeństwo wysoko uprzemysłowione, wyzbyło się wszelkich norm dotyczących tworzenia rodzinnego domu? Czy wprost przeciwnie mamy doczynienia z powrotem wartości rodzinnych ale może na innych zasadach?

Książka wciąga w wir myśli i uczuć czwórki narratorów. Jesteśmy wewnątrz nich jesteśmy obok nich , a wszystko poprowadzone ręką mistrza. Bardzo podobało mi się jak autor kreśli uczucia jak eksponuje wszelkie radości i obawy związane z poszukiwaniem swego miejsca na ziemi. Pomimo tego, nie ma jakiegoś zadęcia, książkę czyta się z zadziwiająco szybko, lecz obrazy , słowa, myśli – pozostają.

To dziwne ale po skończonej lekturze pomyślałam, że dla mnie mogłaby istnieć tylko pierwsza część, byłaby to opowieść doskonała. Jakaś tajemnica snuje się w początku tej powieści. Podróż do Nowego Yorku lekko mnie przytłoczyła. To nie znaczy, że powieść od tego miejsca była nieciekawa ale wyraźnie inna.

 

 

 

Obejrzałam także ekranizację. Najlepszym określeniem będzie; ciut rozczarowująca. Scenariusz co prawda napisał sam Michael Cunningham, ale zabrakło tego co najpiękniejsze w tej książce, anatomii uczuć i odczuć. Jeszcze raz X muza nie obroniła się. Książkę uważam za dzieło zdecydowanie lepsze. Za to Collin Farrel w roli Bobbiego rewalacyjny, dokładnie tak sobie wyobrażałam tę postać, wiecznie nieobecną, trochę nieśmiałą, zawieszoną gdzieś pomiędzy tu i tam. I właściwie jedynie dla tej roli warto sięgnąć po ten film.



Autor:Michael Cunningham
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron:428
Rok wydania: 2003
Moja ocena:
 
1 , 2 , 3